„Daj, ja to zrobię, będzie szybciej” . Przyznaj, ile razy zdarzyło Ci się to powiedzieć? Rano liczy się każda minuta, but nie chce się nałożyć, suwak blokuje, a rozlane picie ląduje na stole. Wyręczenie malucha w takich chwilach to najszybsze koło ratunkowe. Problem zaczyna się, gdy wchodzi nam to w codzienny nawyk. Dziecko traci wtedy szansę, żeby popróbować, popełnić drobne błędy i ostatecznie poczuć dumę z sukcesu.
Zazwyczaj kierują nami dobre chęci, bo chcemy uniknąć gigantycznego bałaganu lub po prostu zdążyć do pracy na czas. Czasem trzeba pomóc, to jasne! Warto jednak sprawdzić, czy z rozpędu nie robimy za dziecko rzeczy, z którymi świetnie poradziłoby sobie samo.
Samodzielność nie musi oznaczać perfekcji!
Rzucenie dziecka na głęboką wodę z hasłem „radź sobie sam” to błąd. Samodzielność wcale nie oznacza, że maluch ma robić wszystko od A do Z bez Twojego udziału. Chodzi o to, żeby umiał podjąć próbę, a gdy utknie, umiał po prostu poprosić o pomoc. Samodzielność to z jednej strony nalanie sobie wody do kubka, a z drugiej prośba: „Nie umiem tego otworzyć, pomożesz?”.
Niezwykle ważne jest też prawo do błędu. Dziecko nie musi robić wszystkiego szybko i na błysk. Pozwólmy mu zepsuć, poprawić i spróbować jeszcze raz.
Pomoc czy wyręczanie?
Zanim znowu wkroczysz do akcji ze swoim 'choć do mnie', zadaj sobie w myślach te pytania i zastosuj tzw. drabinę pomocy:
- Czy to bezpieczne, żeby dziecko zrobiło ten krok samo?
- Jaka jest absolutnie najmniejsza pomoc, jakiej teraz potrzebuje; np. tylko złączenie dołu zamka w kurtce?
- Jak podzielić to duże zadanie na mniejsze kawałki? Zamiast „posprzątaj pokój”, powiedz: „wrzuć klocki do pudła”.
- W którym miejscu utknęliśmy? Pomóż fizycznie tylko w tym jednym, najtrudniejszym momencie.
Zamiast mówić „Daj, zrobię to”, spróbuj powiedzieć: „Spróbuj najpierw sam, jestem obok” albo „Ja potrzymam pudełko, a ty pociągnij za wieczko”.
Codzienny trening, małe wyzwanie na ten tydzień
Zwykły dzień to najlepszy plac zabaw dla nauki. Wybierz jedną czynność, w której stale wyręczasz dziecko, np. szykowanie plecaka czy przygotowanie prostej przekąski.
Przez kilka dni dajcie sobie na to po prostu nieco więcej czasu.
- Pozwól dziecku zacząć samemu.
- Pomagaj tylko tyle, ile naprawdę trzeba.
- Nie poprawiaj niedoskonałych efektów (krzywa kanapka też jest pyszna!) i nie zawstydzaj za potknięcia.
- Na koniec zapytaj: „Co poszło ci dziś łatwo, czy coś było naprawdę trudne?”.
- Doceniaj chęci i starania, a nie tylko idealny efekt końcowy! Równowaga to klucz do sukcesu.